Kambodża #1 Poza szlakiem, u babci na wsi

Zapraszam Was do obejrzenia relacji z naszego nietypowego wyjazdu do Kambodży na You Tube.

Poniżej transktypcja, a zarazem wpaniała relacja z naszej wyprawy!

Kim jesteśmy?

Na początku wyprawy byliśmy grupą ludzi, która co prawda pracuje w jednej firmie, ale się nie zna.

Nasza wspólna znajoma, Agnieszka zaprosiła nas na wolontaryjny wyjazd pod flagą organizacji Habitat for Humanity do niemalże zapominanego kraju jakim jest Kambodża, aby wybudować tam dom dla potrzebującej go rodziny.

Nasza grupa składała się z dwunastu osób pochodzących z 8 różnych krajów.
Podróżowaliśmy przez Kambodżę, poznając niesamowitych ludzi. Doświadczyliśmy kultury zupełnie innej niż nasza, wyszliśmy z naszej strefy komfortu i wróciliśmy do naszych domów jako odmienieni ludzie.

Wiele z nas miało wcześniejsze doświadczenia z podróżowaniem do Azji południowo-wschodniej, także spodziewaliśmy się obniżonych standardów higieny, okropnych warunków życia i ubóstwa, ale rzeczywistość Kambodży – najbiedniejszego kraju w całym regionie – poruszyła nasze serca.

Gdy opuściliśmy miejsce spotkania w mieście Siem Reap i udaliśmy się do miejsca docelowego w regionie Battambang, tragiczna historia kraju i realia codziennego życia mieszkańców uderzyły nas głębiej, niż chcielibyśmy przyznać.

Nasz cel był jasny, a nasze umysły koncentrowały się na jednym zadaniu – pomocy potrzebującym.
Niemniej starałam się także zrozumieć wyzwania lokalnej społeczności, a nie jest to łatwe. Pominę te najsmutniejsze wątki, ponieważ, poświęcę na to osobną relację, jednak postaram się Wam pokazać różne odcienie kambodżańskiego świata. Zarówno piękne starożytne świątynie, jak i szarość i powtarzalność krajobrazu mijanego podczas wielogodzinnej jazdy po kraju.
Gdy będę mówiła, o czymś w ogólnikach pamiętajcie, że dotyczy to słabo rozwiniętych rejonów rolniczych Kambodży.  Życie w większych miastach bądź stolicy, tak jak na całym świecie, wygląda odmiennie.

Niby tu taka bieda i nic nie ma, a jednak tyle można zobaczyć. Sklepiki są do siebie podobne, czy to jakiś zakaz konkurencji, czy może pozostałość po nie tak dawnych wydarzeniach, gdzie nie warto się było wyróżniać?

Paliwo do motorków kupuje się w plastikowych butelkach, 80 centów za lirt.
Nawet wchodząc do sklepu zdejmujesz buty, a w nim wszystko jest Angkor. Do tego rzucają się w oczy… wieszaki na wieszaki. Czasem to sklep odzieżowy, a czasem suszące się pranie.  

Ludzie tu ogólnie mało chodzą piechotą, mało kto umie czytać i liczyć bardziej zaawansowane równania, a czytanie mapy okazało się wyższą filozofią.

Kambodżę europejczycy głównie kojarzą z pięknego kompleksu świątyń, znanych jako Angkor Wat. To bardzo obszerny temat, więc pozwolę Wam zwyczajnie zachwycić się walorami wzrokowymi.

Buddyzm jest dominującą filozofią życiową lokalnej ludności, ale występuje także mniejszość chrześcijańska oraz muzułmańska, do meczetu jednak nie udało nam się dotrzeć.

Taniec to bardzo ważny element kultury Kambodżan, nam udało się obejrzeć bardziej nowoczesną wersję rozrywki, zorganizowaną przez stowarzyszenie zrzeszającą utalentowaną młodzież, którą zachęca się do edukacji i rozwijania swoich talentów artystycznych.

Każdy zaułek to wysypisko, tylko obfita roślinność i soczysta zieleń ratują krajobraz kambodżańskich wsi.

Większość domów na wsi jest zbudowana jako jedno pomieszczenie stojące na wysokich słupach, aby zapewnić bezpieczeństwo i suchość w porze deszczowej. Jeden pokój służy jednocześnie jako salon, kuchnia, sypialnia, garderoba, miejsce do nauki czy też schowek. Toaleta znajduje się na zewnątrz jak to dawniej bywało także na polskich wsiach. Na obszarach zalewowych, szczególnie w porze deszczowej, małe domy są jedyną dostępną przestrzenią mieszkalną, która na szczęście znacznie powiększa się w okresie letnim, kiedy można bardziej intensywnie wykorzystać otoczenie domu.  

Łóżka niemalże nie istnieją w świadomości mieszkańców rejonów wiejskich, ponieważ miejscowi śpią na matach lub hamakach, które uważają za obowiązkowe wyposażenie każdego domu, a latem wieszają je pod domami i dosłownie wszędzie, aby cieszyć się powolnym huśtaniem w chroniącym przed spiekotą cieniu.

Kambodżanie to bardzo czysty naród, starannie zamiatają swoje domy, a ludzie myją się tutaj całkiem często. My mieliśmy szansę obserwować dzieci, które to czyniły kilka razy dziennie, zarówno w rzece jaki i przy glinianych zbiornikach z wodą.

Sytuacja gospodarcza wsi również nie jest znacznie lepsza. Wciąż istnieją tam komuny, micro management szefów wioski, mała swoboda podejmowania decyzji jednostki oraz wyzwania edukacyjne. Ludzie bardzo często pracują jako robotnicy fizyczni dla lokalnych przedsiębiorców –  pracują w polu, składając różne rodzaje mieszanej żywności w liście bananowca, takie jak ryby, ryż lub owoce; niektórzy szyją ubrania lub łowią ryby, zwłaszcza w porze deszczowej. Za cały dzień pracy standardowe wynagrodzenie wynosi około 1-5 dolarów. Aby zrozumieć, ile to jest za jednego dolara kupisz butelkę czystej, niegazowanej wody (gazowana to prawdziwy rarytas).

System edukacji jest wciąż w ruinie, dzieci często dojeżdżają do szkoły oddalonej o ponad 20 kilometrów, więc ich obecność jest raczej rzadka. Głównym środkiem transportu na wsi jest motocykl, często można spotkać pięcioro dzieci siedzących i stojących, czyli właściwie oblegających jeden motocykl. Jeśli nie ma wśród dzieci wystarczająco dorosłego dziecka, aby jechać samodzielnie, podwieźć je muszą rodzice lub sąsiedzi. Nasz kambodżański kolega z Cisco, potwierdził, że poziom edukacji jaki osiągnie dziecko, zależy od determinacji rodzica, który rozumie lub nie jak ważny jest rozwój pociechy. Niestety pracujące dzieci to jeszcze codzienny widok w tym kraju.

Kiedy dotarliśmy na miejsce budowy, powitała nas rodzina, której pomagaliśmy w nadchodzących dniach – 86-letnia babcia Khnut Et i jej 20-letnia wnuczka Lina. Babcia fizycznie nie była w stanie wejść do domu podniesionego na filarach, ale na szczęście lokalne środowisko umożliwiało budowę domu o raczej klasycznej konstrukcji. Plan zakładał, iż ukończymy nowe lokum w pięć dni!!

Nikt z nas nie miał wcześniejszego doświadczenia w budowie domów w tak wilgotnych warunkach, więc oczywiście wszyscy byli bardzo przerażeni, ale kiedy poznaliśmy szczegóły budowy, postawiliśmy sobie ambitny cel – zbudujemy DWA domy w ciągu najbliższych pięciu dni – budowa takiego prostego domu musi być łatwa, prawda? Oczywiście, byliśmy w błędzie.

Po pierwsze, upalna i wilgotna pogoda szybko przywróciła nas do rzeczywistości – wykopanie fundamentu pod toaletę w bezpośrednim słońcu i temperaturze powyżej 35 stopni Celsjusza budziło poczucie bycia w istnymi piekle.

Po drugie, napotkaliśmy drobny problem techniczny. Jasne, Kambodża może pozostawać w tyle pod względem rozwoju gospodarczego i społecznego, ale nikt z nas nie spodziewał się, że nie będziemy dysponować choćby ręczną betoniarką albo małym walcem. Nie mieliśmy innego wyboru, jak uciekać się do ręcznego mieszania cementu za pomocą łopat, co było niezwykle męczące.

Niemniej wspaniale było obserwować, jak łatwo wkroczyliśmy w nasze nowe role i współpracowaliśmy, pomagając sobie i dbając o siebie na wzajem

Mimo to zgromadziliśmy całą naszą siłę i hart ducha, a czwartego dnia dom był prawie ukończony. Co więcej, podłoga starego domu babci zawaliła się następnej nocy, co potwierdziło, iż pojawiliśmy się tam w samą porę!

Ostatniego dnia postanowiliśmy upiększyć otoczenie domu najlepiej, jak potrafimy – pomalowaliśmy zewnętrzne ściany domu, zbudowaliśmy kamienną ścieżkę do toalety, posadziliśmy drzewa owocowe wokół nieruchomości i udekorowaliśmy to miejsce kwiatami, aby Lina i jej babcia czuły się jak w prawdziwym domowym zaciszu.
Na koniec pomogliśmy sąsiadce w ukończeniu budowy bambusowej podłogi, co potraktowaliśmy jako namiastkę spełnienia naszego marzenia o budowie drugiego domu.

Wyjeżdżając z Kambodży zostawiliśmy nie tylko Battambang i Linę, ale także nowo wybudowany dom, który uchroni ją i jej babcię przed upalnym słońcem i ostrym deszczem.
Ponadto wszyscy przywieźliśmy dla siebie coś z Kambodży – poczucie spełnienia, pomocy potrzebującym oraz poszerzone horyzonty.

Warto zaznaczc, ze cały projekt opierał się na pracy zespołowej. Dziękujemy wszystkim, którzy bezpośrednio nas wspierali, wpłacając dotację dla Habitat oraz ogrzewając nasze serca cudownymi wiadomościami i słowami zachęty. W końcu to małe akty dobroci sprawiają, że jesteśmy bardziej ludzcy.

  W Cisco mówimy

‘’Between hope and possible, there is a bridge’’
(Pomiędzy nadzieją a możliwym, istnieje most)

#WeAreCisco #BeTheBridge #ImpactForGood

Przekroczyliśmy go. Chcesz dołączyć?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.